Wpisy z miesiąca Sierpień 2011

Nieokrzesani górale, dziwne potrawy. Cała prawda o Zakopanem?

Nieokrzesani górale, dziwne potrawy. Cała prawda o Zakopanem?

„Szpilki na Giewoncie”, które miały być polską wersją „Przystanku Alaska” na razie jedynie podzieliły widzów… i samych górali.

Dla tych, którzy mają wątpliwości – „Szpilki na Giewoncie” to względnie nowy serial telewizji Polsat. Ma za sobą dwa sezony, w dodatku na tyle udane, że producenci postanowili zrealizować kolejną jego część. Jej premiera już jesienią.

Bohaterką „Szpilek… ” jest Ewa Drawska, dyrektorka biura reklamy w ogólnopolskim dzienniku, który ma też wydania regionalne. Panna tuż przed trzydziestką, robiąca karierę w Warszawie z poukładanym życiem, świetną pracą, wizją awansu oraz ślubu z ukochanym. .

Ambicja kobiety sprowadza ją jednak na manowce. Ewa udaje się bowiem do zakopiańskiej filii dziennika, by tam podnieść wyniki sprzedaży. Na miejscu okazuje się, że prawa betonowej dżungli, jaką zdaje się być stolica, nie znajdują w tym rejonie (lub jak mówi sama bohaterka – tej planecie) zastosowania. Drawskiej, która miała nauczać nieudolny zespół handlowców, przyjdzie w Zakopanem samej pobrać kilka dotkliwych lekcji życia.

Głównym zabiegiem fabularnym w „Szpilkach…” jest kontrast. Metropoliczna Warszawa kontra prowincjonalne Zakopane, w którym wykształcona, ale bezduszna Ewa, nazywająca jego rdzennych mieszkańców idiotami, musi przez jakiś czas pozostać. Warto dodać, że sama Drawska także nie wykazuje się „giętkością umysłu” i przez długi czas nie rozumie, że zakopiańczycy mają inną mentalność, co nie oznacza jednak, że zasługują na podobne epitety.

Zakopiańscy bohaterowie serialu nieco się poobrażali (by zagęścić i uwiarygodnić fabułę), ale jeszcze gorzej było z prawdziwy góralami. Mówiąc dosadnie: serial ich wnerwił. Jeden z podhalańskich regionalistów ubolewał nad obrazem góralszczyzny w „Szpilkach…” .

Poszło o podtrzymywanie stereotypu nieokrzesanego górala, z brakiem kultury i higieny na czele. Podhalańskie potrawy przyprawiają Ewę o mdłości, a tamtejsze drogi i pogoda utrudnia bohaterce paradowanie w… szpilkach.

Oliwy do ognia dolewa parodia życia zakopiańczyków, którzy tylko w serialowych realiach nadal komunikują się gwarą i odziani są zawsze w pełny tradycyjny strój góralski. TOPR zakazał nawet używania swego wizerunku oraz logo na potrzeby serialu.

Ratownicy odmówili współpracy, zresztą nie pierwszy raz. Byli już „kuszeni” m.in. wzięciem udziału w telewizyjnych reklamach, jednak naczelnik TOPR, Jan Krzysztof konsekwentnie powtarzał: „Nie jesteśmy na sprzedaż!”

Wydał on nawet w tej sprawie oficjalne oświadczenie na stronie internetowej organizacji: „W związku z szeregiem pytań i informacji ukazujących się szczególnie na stronach internetowych informujemy, że TOPR nie przewiduje współpracy i użyczenia wizerunku przy planowanej produkcji serialu fabularnego o ratownikach górskich”.

Także Polsat wyjaśnił swoją koncepcję estetyczną. Tomasz Matwiejczuk, rzecznik stacji: „Zależało nam na pokazaniu kontrastu pomiędzy życiem w tzw. wielkim mieście, a takim w mniejszej miejscowości, ale za to z góralskim charakterem. Staraliśmy się pokazać piękno tatrzańskich krajobrazów Zakopanego, ale także charakter miasta i jego mieszkańców. Myślę, że nam się to udało, o czym przekonają się zarówno widzowie, jak i sama główna bohaterka, która – co mogę zdradzić – zakocha się w tym mieście. W serialu obyczajowym, w którym występują wątki komediowe, część rzeczy jest specjalnie pokazywana w krzywym zwierciadle”.

„Szpilki na Giewoncie” nie pokazują wielu uroków zakopiańskiej krainy. Można odnieść wrażenie, że to miasto sprowadza się do Krupówek, drewnianych willi oraz białych miśków do zdjęcia z górami w tle. Z drugiej strony czy nie mamy dość epatowania architekturą miasta w serialach, zamiast pochwalić się interesującą ich treścią?

Może po prostu Polsat nie stosuje „TVN-owskiej estetyki”, która skupia się na modernistycznych budynkach Warszawy, by w tle pozostawić fabułę?

Padło na Zakopane, miasto tak odmienne od tych lansowanych w większości polskich seriali, urokliwe i pełne zalet, których twórcy „Szpilek… ” z pewnością są świadomi. Problem w tym, że jako pierwsi pokazują reszcie kraju tę odmienność. Nie wszyscy muszą ją polubić, ważne by cepry przed telewizorami, sami sprawdzili jak w rzeczywistości wygląda stolica gór.

Czytaj całość